• Netanjahu przyznaje się do „różnic” z Waszyngtonem, bagatelizuje „głębsze podziały” • Izrael w dalszym ciągu testuje zawieszenie broni w Libanie, ponieważ w nowym strajku zginęły cztery osoby • Prezydent Libanu twierdzi, że izraelska okupacja uniemożliwia rozmieszczenie armii w południowych regionach
WASZYNGTON: Ponieważ kraj koncentruje się na pożegnaniu swojego zmarłego najwyższego przywódcy, prezydent Donald Trump powiedział w poniedziałek, że albo osiągną porozumienie z Iranem, albo „dokończą robotę”, ponawiając groźbę podjęcia działań zbrojnych.
Pośrednie rozmowy między USA a Iranem zakończyły się w zeszłym tygodniu bez żadnych publicznych oznak postępu w kierunku trwałego pokoju, pomimo 60-dniowego zawieszenia broni, które miało stworzyć przestrzeń dla dyplomacji po atakach USA i Izraela, które wywołały konflikt.
„Albo zawrzemy umowę, albo dokończymy robotę. OK. A dokończenie pracy nie będzie trudne. Wolałbym zawrzeć umowę, bo nie chcę wpływać na 91 milionów ludzi” – powiedział Trump reporterom w Gabinecie Owalnym.
“Możemy zburzyć ich mosty w ciągu godziny, możemy odciąć im dostawy energii… Nie mają teraz żadnych pieniędzy. Nie daliśmy im żadnych pieniędzy.”
Zamiarem Waszyngtonu 60-dniowe zawieszenie broni było ożywienie dyplomacji mającej na celu powstrzymanie Iranu przed rozwojem arsenału nuklearnego.
Niezależnie od tego, w poniedziałek w rozmowie z amerykańskimi mediami izraelski premier Benjamin Netanjahu przyznał, że między Waszyngtonem a Tel Awiwem istnieją „różnice zdań”, ale zaprzecza głębszym rozłamom. „Widzimy oko w oko niemal wszystko” – powiedział w wywiadzie dla Fox News.
„Moje stosunki z prezydentem są w porządku i jako sojusznicy, którzy się szanują, potrafimy przezwyciężyć różnice” – dodał.
Tymczasem sytuacja w Libanie, który był również częścią zawieszenia broni wynegocjowanego na mocy porozumienia USA-Iran, w dalszym ciągu narasta, a izraelskie ataki w dalszym ciągu wystawiają na próbę kruchy rozejm.
W swojej ostatniej salwie libańskie media państwowe podały, że w poniedziałek izraelski atak na samochód na południu kraju spowodował śmierć czterech osób, w tym trzech kobiet.
Oficjalna libańska Narodowa Agencja Informacyjna podała, że dyrektorka szkoły, jej matka, cudzoziemka, pracownica domowa i syryjski pracownik zginęli, gdy izraelski dron wycelował w ich samochód, gdy wracali z inspekcji domu rodzinnego w Nabatieh al-Fawqa.
Izrael kontynuował sporadyczne ataki na południowy Liban, szczególnie w rejonie Nabatieh, pomimo dwutygodniowego rozejmu, zwykle twierdząc, że jego celem są obiekty i funkcjonariusze Hezbollahu.
Ustawodawca Hezbollahu Ihab Hamade potępił poniedziałkowy strajk jako „ohydną zbrodnię przeciwko ludności cywilnej” i zrzucił winę za niego „przede wszystkim” na państwo libańskie.
Władze libańskie twierdzą, że w izraelskich atakach od 2 marca zginęło około 4300 osób.
W wyniku konfliktu ponad milion osób zostało przesiedlonych, ale według Organizacji Narodów Zjednoczonych od 22 czerwca do domów wróciło ponad 640 000 osób.
Tymczasem prezydent Libanu Joseph Aoun powiedział w poniedziałek, że izraelska okupacja uniemożliwia rozmieszczenie armii libańskiej na południu.
W oświadczeniu wydanym przez jego biuro podkreślono potrzebę wywarcia presji na Izrael, aby się wycofał, ponieważ „okupacja podważa legitymację państwa (libańskiego) i uniemożliwia rozmieszczenie armii oraz położenie fundamentów pod osiągnięcie sprawiedliwego i trwałego pokoju”.
Dzień wcześniej Netanjahu powtórzył, że izraelskie wojsko utrzyma swoją obecność „tak długo, jak będzie to konieczne, aby chronić mieszkańców północy i wszystkich obywateli Izraela”.
Opublikowano w Dawn, 7 lipca 2026 r