Indie wysyłają zawiadomienie do Telegramu i Signala w sprawie obaw związanych z nazwami użytkowników, twierdzi źródło

Indie wystosowały zawiadomienia do platform komunikacyjnych Telegram i Signal, prosząc je o wyjaśnienie zabezpieczeń związanych z funkcjami umożliwiającymi użytkownikom publikowanie wiadomości bez ujawniania numeru telefonu, podało źródło rządowe.

Zawiadomienia te oznaczały dalszą eskalację indyjskich działań policyjnych dotyczących platform internetowych, począwszy od blokowania całej aplikacji po tymczasowym zablokowaniu Telegramu w zeszłym miesiącu, po sprawdzanie poszczególnych funkcji produktów w wielu usługach.

W czwartek Telegram i Signal poproszono o szczegółowe opisanie, w jaki sposób chronią użytkowników przed podszywaniem się pod inne osoby i niewłaściwym wykorzystaniem, co umożliwiają funkcje umożliwiające interakcję bez ujawniania numerów telefonów, podało źródło, wypowiadając się pod warunkiem zachowania anonimowości.

Indyjskie ministerstwo IT, Telegram i Signal nie odpowiedziały natychmiast na prośby o komentarz.

Jak wynika z pisma rządowego, indyjskie ministerstwo IT nakazało WhatsApp zamrożenie wprowadzenia własnej planowanej funkcji nazwy użytkownika i uzasadnienie tego w ciągu trzech dni pod groźbą działań regulacyjnych.

Indie twierdzą, że anonimowość zapewniana przez nazwy użytkowników może zwiększyć liczbę oszustw internetowych, phishingu, oszustw związanych z aresztowaniami cyfrowymi i atakami polegającymi na podszywaniu się pod inne osoby.

Rząd premiera Narendry Modiego wielokrotnie ścierał się z globalnymi platformami technologicznymi. Pokłóciła się z X Elona Muska w związku z nakazami usunięcia treści i w lutym zaostrzyła przepisy wymagające od platform usuwania treści oznaczonych przez rząd w ciągu trzech godzin, w porównaniu z 36 wcześniej.

Internet Freedom Foundation, grupa zajmująca się prawami cyfrowymi, wezwała ministerstwo IT do wycofania wszystkich trzech zawiadomień, twierdząc, że zawiadomienie skierowane do Signal, zaszyfrowanego komunikatora używanego przez dziennikarzy i aktywistów, uderza bezpośrednio w chronioną mowę.

„To jest niewód, który się rozszerza i nie ma podstaw prawnych”.