„Nie przestaniemy”: indyjski ruch „Karaluch” zapowiada protest do dymisji ministra edukacji

Indyjski ruch Karaluch Janta Party (CJP) obiecał we wtorek kontynuować swoją kampanię do czasu rezygnacji ministra edukacji, dzień po tym, jak co najmniej 180 osób zostało rannych w protestach w New Delhi.

Tysiące protestujących zebrało się w poniedziałek w sercu indyjskiej stolicy, żądając rezygnacji Dharmendry Pradhana i szerszych reform egzaminacyjnych, co było demonstracją siły ruchu internetowego CJP.

Od czasu swojej premiery w maju CJP zyskała miliony obserwujących w mediach społecznościowych, co stanowi jedno z największych wyzwań dla hindusko-nacjonalistycznego premiera Narendry Modiego od czasu, gdy w 2024 r. objął urząd trzecią kadencję.

„Nie przestaniemy. Pradhan musi zostać zwolniony” – oznajmił Ashutosh Ranka z CJP w poście w mediach społecznościowych.

We wtorek w miejscu protestu Jantar Mantar obozowały setki protestujących, a wielu z nich wzywało do szerszych zmian w systemie edukacji.

W poniedziałek policja użyła gazu łzawiącego i użyła protestujących pod pałkami, aby powstrzymać ich przed marszem do parlamentu podczas jednego z największych wieców ulicznych w Delhi od około pięciu lat.

Co najmniej 178 osób zostało rannych w starciach protestujących z funkcjonariuszami bezpieczeństwa – podała policja w Delhi.

Wśród nich znalazło się 118 funkcjonariuszy policji, w tym starsi funkcjonariusze, podała, krytykując „niesforne, agresywne i brutalne zachowanie” „brutalnego tłumu”.

„Zgłoszono, że podczas bójki około 60 demonstrantów odniosło obrażenia” – stwierdzono w poniedziałkowym oświadczeniu.

Organizatorzy protestów potępili „arogancję” władz i stwierdzili, że setki demonstrantów odniosło obrażenia.

„To haniebny dzień w historii indyjskiej demokracji, w którym policja w Delhi brutalnie pobiła ludzi, uczciwych studentów, którzy przyszli w prawdziwej sprawie” – Ranka powiedziała AFP.

Ranka, który w poniedziałek spotkał się z ministrem JP Naddą, powiedział, że rząd nie odpowiedział jeszcze na ich żądania.

Pomimo szybkiego wzrostu gospodarczego miliony ludzi w tym najludniejszym kraju świata w dalszym ciągu mają trudności ze znalezieniem stabilnej i dobrze płatnej pracy, co pogłębia niezadowolenie.

Protesty są następstwem serii skandalów egzaminacyjnych, które zachwiały zaufaniem do krajowego systemu egzaminowania.

W zeszłym miesiącu około 2,2 miliona aspirujących studentów medycyny przystąpiło do ponownego egzaminu pod ścisłym nadzorem po tym, jak poprzedni test został odrzucony w wyniku wycieku arkusza pytań.

Nałożyło się to na kolejny skandal związany z internetowym systemem oceniania egzaminów, do którego przystąpiło prawie 2 miliony uczniów szkół średnich.