Andy Burnham, nazywany „Królem Północy”, w piątek zostanie przywódcą rządzącej w Wielkiej Brytanii Partii Pracy, co będzie ostatnim krokiem przed zostaniem jej siódmym premierem w ciągu dekady, w ramach której zobowiązał się udaremnić powstanie populistycznej Partii Reform UK.
Na piątkowej konferencji Burnham, który zyskał przydomek królewski dzięki swojej determinacji jako burmistrz Greater Manchester w obronie interesów regionu, zostanie wybrany po uzyskaniu zdecydowanego wsparcia ze strony legislatorów Partii Pracy.
Wydarzenie to jest niczym więcej niż formalnością, zanim w poniedziałek zastąpi on Keira Starmera na stanowisku lidera Wielkiej Brytanii, kiedy partia będzie chciała poznać skład jego gabinetu i dowiedzieć się więcej o jego podejściu do rządu.
Wielkie „przywrócenie równowagi sił” Burnhama
Burnham (56 l.) wygłosił jedno przemówienie od czasu powrotu do parlamentu w zeszłym miesiącu, zdobywając mandat w parlamencie w Makerfield, co stanowi początek czterotygodniowego procesu mającego na celu zainstalowanie go na stanowisku premiera i usunięcie Starmera, którego niepopularność w Wielkiej Brytanii zwróciła przeciwko niemu jego prawodawców.
Naszkicował w nim część swojego programu wewnętrznego, mówiąc, że chce nadzorować „największe przywrócenie równowagi sił” z Londynu do regionów Wielkiej Brytanii – co jego zdaniem zmniejszy nierówności i zmniejszy gniew odczuwany przez społeczności pozostawione w tyle, które coraz chętniej opowiadają się za reformą.
Ta wiadomość o planie udaremnienia powstania reformy przekonała legislatorów Partii Pracy, którzy obawiali się, że stracą mandaty w parlamencie na rzecz populistycznej partii weterana kampanii na rzecz brexitu Nigela Farage’a, która od miesięcy zajmuje czołowe miejsca w sondażach, podczas następnych wyborów krajowych zaplanowanych na 2029 rok.
Część tego blasku została w ostatnich tygodniach zszargana przez przyjmowanie przez Farage’a funduszy od zamożnych darczyńców, być może dając Burnhamowi szansę na ożywienie losów Partii Pracy.
Jednak nie ma zbyt wiele czasu.
W związku z wyborami powszechnymi za niecałe trzy lata Burnham będzie musiał jak najszybciej rozpocząć realizację niektórych ze swoich zobowiązań, z których wiele opiera się na myśleniu długoterminowym.
Nigel Wilcock, dyrektor wykonawczy Instytutu Rozwoju Gospodarczego, niezależnego organu reprezentującego specjalistów ds. rozwoju gospodarczego, powiedział, że Burnham spędził lata przedstawiając argumenty za innym podejściem do wzrostu gospodarczego.
„Wyzwaniem jest przekształcenie tej wizji w rzeczywistość”.