Rząd Jemenu twierdzi, że uderzył w lotnisko w Sanie, a Houthi atakują Arabię ​​Saudyjską – Świat

Jemeńscy Houthi zaatakowali Arabię ​​Saudyjską w poniedziałek, kilka godzin po tym, jak rebelianci oskarżyli królestwo o atak na lotnisko w Sanie, co stanowiło największy od lat wybuch między obiema stronami, który grozi wywróceniem zamrożonego konfliktu.

Wspierany przez Arabię ​​Saudyjską rząd Jemenu przyznał się do ataku na lotnisko kontrolowane przez Houthi, twierdząc, że chce uniemożliwić lądowanie irańskiego samolotu.

Nastąpiło to po tym, jak nie udało im się przekonać delegacji Houthi udającej się do Teheranu na pogrzeb zmarłego najwyższego przywódcy Iranu Alego Chamenei, aby zamiast tego wsiadła na pokład krajowego przewoźnika Yemenia.

„Obrona powietrzna poradziła sobie z zagrożeniem wystrzeleniem rakiety balistycznej przez terrorystyczną milicję Houthi w kierunku południowego regionu” – oznajmił w mediach społecznościowych rzecznik koalicji Turki al-Maliki.

Wcześniej rzecznik wojskowy Houthi, Yahya Saree, oskarżył Arabię ​​Saudyjską o „zakończenie fazy deeskalacji” i ostrzegł, że „ta agresja nie pozostanie bez odpowiedzi ani bezkarna”.

Ostatnia eskalacja grozi zerwaniem rozejmu, który mimo wygaśnięcia utrzymuje się od 2022 r., i następuje w czasie wzmożonych napięć, gdy Stany Zjednoczone i Iran atakują handel, wpływając na Zatokę Perską i ruch w Cieśninie Ormuz.

Ministerstwo obrony Jemenu oskarżyło Houthi o „pozwolenie irańskiemu samolotowi na naruszenie terytorium Jemenu, w związku z czym celem był pas startowy lotniska” w Sanie.

Po strajkach szef Prezydenckiej Rady Przywództwa Jemenu Rashad al-Alimi powiedział, że „nakazał nie rozszerzać zakresu konfrontacji”.

„Upadek rozejmu”?

Iran potępił atak na lotnisko, a rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Esmaeil Baghaei określił go jako „wyraźne naruszenie prawa międzynarodowego” – podała państwowa agencja informacyjna IRNA.

Mohammed al-Basha z amerykańskiej firmy doradczej ds. ryzyka Basha Report powiedział AFP, że istnieje ryzyko nieudanego zawieszenia broni w 2022 r.

Dym unosi się po nalocie po tym, jak ministerstwo obrony Jemenu poinformowało, że jego siły zbrojne obrały za cel pas startowy międzynarodowego lotniska w Sanie w Sanie, Jemen, 13 lipca 2026 r. – Reuters

„Jeśli ten cykl działań i odwetu będzie kontynuowany, może to skutecznie oznaczać upadek ram zawieszenia broni z kwietnia 2022 r. i sygnalizować powrót do znacznie bardziej intensywnej fazy konfliktu” – stwierdził.

„Nadchodzące dni prawdopodobnie pokażą, czy obie strony są gotowe na powrót do trwałej eskalacji militarnej i wojny lądowej” – zauważył, dodając, że dalszy ruch samolotu, który według rebeliantów wylądował, prawdopodobnie zadecyduje o tym, jak potoczy się sytuacja.

Przez ponad dekadę samoloty wlatujące w jemeńską przestrzeń powietrzną potrzebowały uprzedniej zgody koalicji pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej, która popiera rząd i twierdzi, że egzekwuje ograniczenia na jego żądanie.

Wyglądało na to, że Houthi zakwestionowali to porozumienie, organizując bezpośrednie loty z Iranu do Sany, co rozgniewało rząd i jego zwolennika.

Napięcie rosło od kilku dni po tym, jak na początku tego miesiąca Houthi oskarżyli Arabię ​​Saudyjską o atak irańskiego samolotu, który wylądował w Sanie i wystartował z delegacją.

Rebelianci grozili wówczas, że uderzą w saudyjskie lotniska i kluczowe aktywa, jeśli Riyad naruszy jego przestrzeń powietrzną lub spróbuje ponownie ją zaatakować.

Odkąd koalicja pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej przystąpiła do wojny w 2015 r., aby poprzeć rząd, to ona w imieniu władz przeprowadza ataki powietrzne na cele Houthi.

Według Andreasa Kriega, wykładowcy bezpieczeństwa w King’s College w Londynie, „technicznie możliwe” jest, aby rząd przeprowadził strajk samolotami dostarczonymi przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, które musiałyby lecieć daleko od południa.

„Byłoby to ryzykowne, ponieważ nie są to samoloty odrzutowe. Samoloty odrzutowe, które mają z lat 80. XX wieku, są w złym stanie i prawdopodobnie nie polecą daleko” – powiedział AFP.

„Bezpieczny i rozliczany”

Ostatnie strajki wzbudziły widmo ponownych ataków Houthi na Arabię ​​Saudyjską po latach względnego spokoju między obydwoma wrogami, a także obawę przed szerszym konfliktem w Jemenie.

29-letnia gospodyni domowa z miasta Hodeida kontrolowanego przez Houthi, gdzie według rebeliantów według mediów wylądował samolot, wyraziła obawę, że czeka ją kolejny konflikt, „który nie przyniesie żadnych rezultatów, a jedynie pogorszy obecny kryzys”.

Ten zrzut ekranu pobrany z materiału wideo opublikowanego przez kanał telewizyjny Al-Masirah rebeliantów Houthi i udostępniony za pośrednictwem AFPTV 13 lipca 2026 r. przedstawia naloty na lotnisko w Sanie. —AFP

Wcześniej tego dnia rząd Jemenu oskarżył rebeliantów o uniemożliwienie opuszczenia lotniska w Sanie samolotowi Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK) i przetrzymanie pilota i drugiego pilota jako „zakładników”.

„Cały personel MKCK i załoga samolotu są bezpieczni i ponoszą odpowiedzialność” – powiedział AFP rzecznik MKCK na Bliski Wschód Hachem Osseiran.

Huti prowadzą wojnę z rządem Jemenu od 2014 r., w konflikcie, w którym zginęły setki tysięcy ludzi i który wywołał poważny kryzys humanitarny.

Rebelianci kontrolują stolicę Jemenu, Sanę i znaczną część północy, w tym większość skupisk ludności, podczas gdy uznany na arenie międzynarodowej rząd kontroluje znaczną część południa.