Rząd Jemenu twierdzi, że zaatakował kontrolowane przez Houthi lotnisko w Sanie, ożywiając uśpiony konflikt – Świat

Uznawany na arenie międzynarodowej rząd Jemenu oświadczył, że w poniedziałek uderzył w kontrolowane przez Houthi lotnisko w Sanie, co stanowiło największy wybuch od lat w związku z rebeliantami, którzy obarczyli odpowiedzialnością Arabię ​​Saudyjską i zagrozili odwetem.

Rząd oświadczył, że chciał uniemożliwić irańskiemu samolotowi lądowanie w stolicy po tym, jak nie udało mu się przekonać delegacji Houthi udającej się do Teheranu na pogrzeb zmarłego najwyższego przywódcy Iranu, aby zamiast tego wsiadła na pokład samolotu Yemenia.

Rzecznik wojskowy Houthi, Yahya Saree, oskarżył Arabię ​​Saudyjską o „zakończenie fazy deeskalacji” i ostrzegł, że „ta agresja nie pozostanie bez odpowiedzi ani bezkarna”.

Ostatnia eskalacja grozi zerwaniem rozejmu, który mimo wygaśnięcia utrzymuje się od 2022 r., i następuje w czasie wzmożonych napięć, gdy Stany Zjednoczone i Iran atakują handel, wpływając na Zatokę Perską i ruch w Cieśninie Ormuz.

Dym unosi się po nalocie po tym, jak ministerstwo obrony Jemenu poinformowało, że jego siły zbrojne obrały za cel pas startowy międzynarodowego lotniska Sanaa w Sanie w Jemenie 13 lipca 2026 r. – Reuters

Ministerstwo obrony Jemenu oskarżyło Houthi o „pozwolenie irańskiemu samolotowi na naruszenie terytorium Jemenu, w związku z czym celem był pas startowy lotniska”.

Po strajkach szef Prezydenckiej Rady Przywództwa Jemenu Rashad al-Alimi powiedział, że „nakazał nie rozszerzać zakresu konfrontacji”.

„Upadek rozejmu”?

Mohammed al-Basha z amerykańskiej firmy doradczej ds. ryzyka Basha Report powiedział AFP, że istnieje ryzyko nieudanego zawieszenia broni w 2022 r.

„Jeśli ten cykl działań i odwetu będzie kontynuowany, może to skutecznie oznaczać upadek ram zawieszenia broni z kwietnia 2022 r. i sygnalizować powrót do znacznie bardziej intensywnej fazy konfliktu” – stwierdził.

„Nadchodzące dni prawdopodobnie pokażą, czy obie strony są gotowe na powrót do trwałej eskalacji militarnej i wojny lądowej” – zauważył, dodając, że dalszy ruch samolotu, który według rebeliantów wylądował, prawdopodobnie zadecyduje o tym, jak potoczy się sytuacja.

Od ponad dziesięciu lat samoloty wlatujące w przestrzeń powietrzną Jemenu wymagają uprzedniej zgody koalicji pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej, która twierdzi, że egzekwuje ograniczenie na wniosek rządu Jemenu.

Dym unosi się po nalocie po tym, jak ministerstwo obrony Jemenu poinformowało, że jego siły zbrojne obrały za cel pas startowy międzynarodowego lotniska Sanaa w Sanie w Jemenie 13 lipca 2026 r. – Reuters

Wyglądało na to, że Houthi zakwestionowali to ustalenie, organizując bezpośrednie loty z Iranu do Sany. W poniedziałek rząd na krótko nakazał zamknięcie wszystkich lotnisk w kraju.

Napięcie rosło od kilku dni po tym, jak na początku tego miesiąca Houthi oskarżyli Arabię ​​Saudyjską o atak irańskiego samolotu, który wylądował w Sanie i wystartował z delegacją. Rebelianci grozili wówczas, że uderzą w saudyjskie lotniska i kluczowe aktywa, jeśli Riyad naruszy jego przestrzeń powietrzną lub spróbuje ponownie ją zaatakować.

Od czasu przystąpienia do wojny w 2015 r. koalicji pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej to ona w imieniu władz przeprowadza ataki powietrzne na cele Houthi.

Według Andreasa Kriega, wykładowcy bezpieczeństwa w King’s College w Londynie, „technicznie możliwe” jest, aby rząd przeprowadził strajk samolotami dostarczonymi przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, które musiałyby lecieć daleko z południa.

„Byłoby to ryzykowne, ponieważ nie są to samoloty odrzutowe. Samoloty odrzutowe, które mają z lat 80. XX wieku, są w złym stanie i prawdopodobnie nie polecą daleko” – powiedział AFP.

„Koniec deeskalacji”

Ostatnie strajki wzbudziły widmo ponownych ataków Houthi na Arabię ​​Saudyjską po latach względnego spokoju między obydwoma wrogami, a także obawę przed szerszym konfliktem w Jemenie.

29-letnia gospodyni domowa z miasta Hodeida kontrolowanego przez Houthi, gdzie według rebeliantów według mediów wylądował samolot, wyraziła obawę, że czeka ją kolejny konflikt, „który nie przyniesie żadnych rezultatów, a jedynie pogorszy obecny kryzys”.

Specjalny wysłannik ONZ do Jemenu, Hans Grundberg, nalegał, aby strony zwróciły się do dyplomacji, twierdząc, że jego biuro „skontaktowało się z przedstawicielami wojskowymi wszystkich stron”.

Wcześniej tego dnia rząd Jemenu oskarżył rebeliantów o uniemożliwienie opuszczenia lotniska w Sanie samolotowi Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża (MKCK) i przetrzymanie pilota i drugiego pilota jako „zakładników”.

„Cały personel MKCK i załoga samolotu są bezpieczni i ponoszą odpowiedzialność” – powiedział AFP rzecznik MKCK na Bliski Wschód Hachem Osseiran.

Huti prowadzą wojnę z rządem Jemenu od 2014 r., w konflikcie, w którym zginęły setki tysięcy ludzi i który wywołał poważny kryzys humanitarny.

Rebelianci kontrolują stolicę Jemenu, Sanę i znaczną część północy, w tym większość skupisk ludności, podczas gdy uznany na arenie międzynarodowej rząd kontroluje znaczną część południa.